Tak mamy swoją letnią rezydencję. No ale zanim balkon stał się rezydencją był brzydką miejscówką z zimną podłogą.

Początki #balkoningu były łyse, aczkolwiek w szelkach. Czyli nie było sztucznej trawki, siatki, poduszek, bajerów. Było interesująco, bo na przykład bywał śnieg, była zielenina do obgryzania, ale wypady na balkon były krótkie.

Dopóki na balkonie nie pojawiła się siatka zabezpieczająca nas przed próbami latania, to na balkon wychodziliśmy tylko w szelkach, więc na krótko, bo nudno tak stać z kotem na smyczy… ponoć :P

Z czasem balkon stał się naszym trzecim pokojem. Takim naprawdę naszym, bo więcej na nim przesiadujemy niż człowieki ;) Pojawiła się ławka, kwiaty, trawa do plażingu, poduszki, owies na przekąski. No ale o tym jeszcze pogadamy w następnych wpisach ;)

Monitoring osiedlowy uprawiamy od samego początku ;)
Podglądamy sąsiadów od zawsze :P
Obowiązkami też dzielimy się wciąż podobnie ;)

No i to by było na tyle. Wypady na balkon były krótkie, to i mało zdjęć się uzbierało, ale wypatrujcie kolejnych wpisów balkonowych, w których zobaczycie stopniowe zmiany w naszym trzecim pokoju.