Skąd się biorą Mańki spytacie? To bardzo skomplikowane :>
Nasza Ania chciała koniecznie rudego kotka, tfu nawet gorzej! Rudą dziewczynę! Phi!
Ponieważ, nie jest łatwo zdobyć babę rudzielca, to Ania na wieść, że w Rogalinie znajomy Pan ma małe białe kociaki, po marudzeniach Grzesia, zdecydowała się: no niech już będzie biała kotka, a może nawet biała para kotek…
Zaraz po Bożym Narodzeniu pojechali do Rogalina. Wysiadają z samochodu, a tam kto do nich biegnie???? Ja! Czarny Maniek! Dałem się pomiziać, zrobiłem pokazówkę na takim łysym krzaku, wspiąłem się na niego na metr wysokości, łatwizna ;P Ania była ugotowana. Mało tego! Moje ówczesne człowieki brali mnie za dziewczynę! Skandal! ;P
Ja już się zareklamowałem i przyszła pora na wybór białego futrzaka. Naprzebierali, naoglądali, które z mojego rodzeństwa, to baba. Próbowali znaleźć jakieś różnice między nimi. Jedno obadali, wzięli drugie, to już nie pamiętali, które było pierwsze. Szaleństwo, bo białego rodzeństwa miałem z 4 sztuki, czarny byłem tylko ja.
W końcu spodobał im się mój biały brachol, mega miziasta istota, położył się na ręce na pleckach i zapraszał do miziania. Zatem postanowili, biorą czarną dziewczynkę i białego chłopca! No ale niestety, pojawiła się ówczesna pańcia i mówi, że akurat tego białego kotka nie chciałaby oddawać, bo wnuk strasznie go kocha – się nie dziwie, kochany był, prawie, jak ja :> No to nasze człowieki w desperacji już złapali pierwszą z brzegu mą białą siorkę i podjęli szybką decyzję, że biorą dokładnie naszą parę!
Wsiedliśmy w samochód i pojechalim w świat, to znaczy do Poznania. Po drodze odwiedziliśmy weterynarza, bo ja miałem katar i oboje mieliśmy nieciekawe oczka. U doktora okazało się, że jestem chłopcem… Znaczy się zawsze nim byłem! ;P
Potem ruszyliśmy już prosto do naszego nowego domu z balkonem ;)
Tak wyglądaliśmy w pierwszych godzinach pobytu w domu. Jeszcze się wtedy do Marcelki tuliłem. Byliśmy brudni i zasmarkani. Znaczy się ja byłem normalnie, jak to ja czarny, a Marcelka szarobura :P
Z każdym dniem mieliśmy się już lepiej i czyściej.
Tu widać, że mam katar, ale radziłem sobie z nim świetnie, ponoć w dość nieapetyczny sposób :P
Marcelka przez długi czas paradowała z czarnymi kłaczkami na głowie. Z czasem łatki zniknęły i została całkiem białą dziewczyną ;)
Grube brzuszki mamy od zawsze. Jak widać, to nasz znak firmowy :P
Ja paczam od zawsze ;)
Takie sytuacje już teraz się nie zdarzają :P
Brzuszki wystające obecne! :)
Żebranie u Marcelki występuje od najmłodszych lat :P
No i tak właśnie powstają, takie dwa Mańki :D
Na deser mała Marcelka :)
I my w komplecie z rurą :D



















