Święta to dla nas kotów bardzo pracowity czas. Najpierw ocena techniczna świeżo zakupionej choinki. Tak tak, to że akurat choinka, którą kupiliście została świątecznym drzewkiem, to znak, że nam się po prostu spodobała. Jeśli zdarzy się, że została w międzyczasie przewrócona, to z kolei znak, że nie posłuchaliście inspektora kotochoinkowego, nie kupiliście nowej wg zaleceń i w efekcie przewróciła się, niech leży :P
Ubieranie choinki, to kolejny pracowity etap świąt. Znów ocena stanu technicznego bombek. Znów spadają potem te nie w naszym guście. Świąteczna tradycja :P
Pakowanie prezentów też na naszej głowie. Nie pogniecione przez nas papiery do pakowania, nie zaślinione sznureczki i wstążeczki, nie przejdą. Wszystko musi być dopracowane i odpowiednio dokłaczone. Podobnie, jak wigilijne potrawy. Kapusta z grzybami bez kłaczków? Nie da się.
No, ale co będę się rozpisywał. Pooglądajcie, a potem opowiedzcie, jak u Was koty urządzają święta ;)
Mistrz ceremoni ubierania choinki, to ja!
Na pakowaniu prezentów też znam się najlepiej.
Przy pakowaniu nie wolno się przemęczać.
Marcela tylko udaje, że mi pomaga.
Kto jest pomocnikiem Gwiazdora? Oczywiście, że też ja.
Na szczęście są i chwile na odpoczynek z choinką w tle ;)
Marcela, to mało robi. Głównie siedzi w okolicy lodówki :P
Jak przychodzą goście, to ich zabawiam swoim widokiem ;)

Ten prezent, a właściwie 200 prezentów podchoinkowych, chociaż wspólny jest tylko mój :P
Marcelka mogła tylko popatrzeć ;)
Kulinarnie święta są faaaajneeee, zawsze zostanie coś do wylizania… ;)
Naszą choinkę zaakceptowaliśmy i stoi u nas bezpieczna od początku do końca świąt. Przydaje się bardzo do celów relaksacyjnych ;)
No i tyle. Swięta, święta i po świętach. Teraz my odpoczywamy, a człowieki do roboty! :)
Przy okazji życzymy Wam bardzo dobrego Nowego Roku. Najważniejsze, żeby zdrowego i dla człowieków i dla kociambrów. Trzymajcie się zdrowo i kocio! :)


















