No, a czy Wy byście polecieli w kosmos bez prowiantu? Nie sądzę :P
Rakieta jest nawet przednia. Ma właz, w który się zmieścimy nawet oboje bez gorsetów. Rozmiar bardzo na plus. Tylko, czy jest gotowa na podróż kosmiczną? Takie rzeczy sprawdzamy dokładnie przed każdą przygodą. 
W sytuacjach wysokiego zagrożenia życia, jako pierwszą do sprawdzania wysyłam ukochaną siostrę mą. Dla jej, a zwłaszcza mojego bezpieczeństwa.
Jak potrzeba nawet ją popchnę :P
Główne zadanie, to sprawdzenie, czy na pokładzie jest prowiant. Bez tego nie lecimy! Nie ma takiej opcji!
Marcelka jest dobra do poszukiwań żywności, bo ma największe parcie na żarcie. Przeszuka nawet sufit rakiety.
Nie znalazła nic. Ani jedzenia, ani niebezpieczeństw. Zatem ewentualnie wkroczę do akcji ja.
Co ona paczy, jak ja pacze. Jak coś znajdę i tak moje.
Niestety oszukali nas. Wielkie obietnice kosmicznych przygód, bez grama zapasów.
Do jasnej chrupki Maniek! Rakieta jeszcze nie odpaliła, a już widzę obcych! Nie mają jedzenia! Uciekajmy!
Morał z kosmicznej przygody jest taki, że jaka rakieta, takie pranie. Oraz kolacja :P